Kinga. xx.
*********************************************************************************
Tak! Dzisiaj jest ten dzień! TAK! Jadę do Londynu! No tak, powinnam cieszyć się, że zobaczę brata, a nie na sam Londyn. No, ale chce się w końcu wyrwać z tej dziury zabitej dechami, no wiem, ze to spore miasto, ale mam dość siedzenia w Irlandii.
Od razu, jak wstałam ubrałam To. Zeszłam na dół, żeby zjeść śniadanie. Usłyszałam dźwięk swojego telefonu. Dostałam sms'a od Nialla-mojego brata. Szybko odpisałam.
Skończyliśmy naszą rozmowę i poszłam odświeżyć się. Potem spakowałam resztę rzeczy. No to żegnaj Mulligar!
__________________________________W SAMOLOCIE______________________________
No i jest super! Siedzie sobie w samolocie. Obok mnie jakiś facet, który ciągle pierdzi.... Matko.! Zabierzcie mnie stąd. Za mną jakieś dziecko kopie w fotel. Babka obok mnie opowiada mi o swoich niespełnionych miłościach. JAK W PSYCHIATRYKU!
-Za 10 minut lądujemy, dziękujemy za wybranie naszych lini lotniczych. Prosi.... Bla, Bla, Bla.-Powiedziała stewardessa. Dalej jej nie słuchałam. Szybko napisałam sms'a do brata, że zaraz będę.
__________________________________JUŻ NA ZIEMI________________________________
Wyszłam z samolotu i poszłam po swoje bagaże. Jak zwykle Katherine Irene Horan, zawsze ma takie szczęście! Moja walizka została wepchnięta na sam koniec i oczywiście taka niewinna istota, jaką jestem musiała wchodzić na sam koniec "pomieszczenia" po swój bagaż.
-Niall?
-Cześć Kate! -krzyknął mój brat i przytulił mnie. No tak, cały Nialler.
Blondyn zaniósł moją walizkę do auta.
-Cześć, jestem Harry.-powiedział jeden z jego przyjaciół.
-Ja jestem Zayn.
-A ja zacna dziewojo, zwę się Louisoword William Tomlinson. Dla przyjaciół Lou.-wszyscy zaczęli się śmiać.
Wiem także, że chłopak z brązowymi oczami i lekko przystrzyżonymi włosami ma na imię Liam.
-No to stoimy tak czy jedziemy?-krzyknął z daleka Niall.
Wszyscy śmiejąc się poszliśmy do auta. Czuję się jakbym znała ich już kilka lat.
